Blog za darmo

Archive for » Kwiecień, 2017 «

EKSPERYMENT

W ciągu 12 lat pracy naukowej japoński naukowiec Masaru Emoto udowodnił w swoich eksperymentach, że woda może magazynować informacje, uczucia i stany świadomości, a także że reaguje na nasze myśli i słowa, które następnie potrafi odzwierciedlić.Badania Masaru Emoto nad właściwościami wody były tak interesujące, że jego eksperymenty zaczęli powtarzać ludzie na całym świecie. Ponieważ większość z nich nie posiada sprzętu do obserwacji kryształów wody, poprzestali na ryżu. Właśnie taki eksperyment przeprowadziłam z małą grupką osób czytających mojego bloga
Przygotowałyśmy 3 szklanki wsypałyśmy do nich ryz zalewając trochę wodą
1szkl -do niej mówiłyśmy Kocham Cię
2 szkl. do niej mówiłyśmy Nienawidzę Cię
3 szkl była przez nas ignorowana

W przypadku Agnieszki , której jako pierwszej zaproponowałam eksperyment wystarczyło zaledwie kilka dni, aby „szklanka z Nienawidzę Cię ” ryż zmienił kolor (wyraźnie zżókł) i nabawił się plamy z pleśni – pierwsza kropeczka pleśni pojawiła się na nim już po kilku dniach a potem rosła , podczas gdy „Kochanemu ” ryżowi wiodło się nadal cały czas świetnie: był bialutki i nieskazitelny. A „Ryż ignorowany” – tak jak się spodziewałam – zaczął się psuć. Jest na nim mała plamka pleśni, zbiera się piana. Wszystko jasne. Małgorzata kolejna uczestniczka eksperymentu określiło to cytuję „Ten ostatni którego ignoruje ma takie bulki jakby był zdenerwowany i się spienił”

Czego może nas nauczyć eksperyment z ryżem?

Na pewno będziemy mieć okazję aby zobaczyć na żywo w akcji swoje uczucia i wysyłane intencje. Słowo, myśl i uczucie mają jak się można przekonać wpływ na materię. Wszystko jest energią! Czy nasze słowa, uczucia i myśli, muzyka jakiej słuchamy (lub sami wykonujemy), gazety czy książki jakie czytamy sobie i dzieciom albo oglądane obrazy (np. w telewizji) mogą mieć na nas wpływ, bo są właśnie niczym innym jak energią, tak jak jest nią fizyczne pożywienie dla naszego ciała? Z pewnością tak jest. Jak często jednak zadajemy sobie pytanie z jaką intencją stworzono dane obrazy czy dźwięki? Z intencją wywołania w nas jakich uczuć? Pozytywnych czy negatywnych? Musimy na to pytanie sami sobie odpowiedzieć a w szczególności osoby ,które robiły taki eksperyment
Zobaczcie, ile jest w internecie zdjęć, które potwierdzają, że u innych też zadziałało!), to znaczy, że co? Że myśl jest energią? Że słowa niosą energię? Że możemy myślami lub słowami zmieniać ludzi? Że nasze słowa i myśli – i emocje, bo o nie tu przecież chodzi – mogą leczyć, nieść dobro? Ale też mogą wyrządzać krzywdę? Mam na myśli krzywdę fizyczną, ale także realne, materialne, namacalne dobro, które możemy czynić.

Tysiące razy słyszeliśmy o mocy pozytywnego myślenia, ale czy traktujemy te słowa poważnie? Czy nie bywa tak, że psioczymy i pienimy się wszystko – na swoje życie, na samych siebie, na kiepski los? Ileż razy mruczymy pod nosem słowa pełne złości – na siebie, na tych, których kochamy, na dzieci, męża, żonę, brata, na psa, kota i tak dalej.
Należy dbać o myśli, ponieważ oddziałują one nie tylko na innych, ale przede wszystkim na nas samych. Każdy człowiek nieustannie coś do siebie mówi, stale myśli, planuje i rozważa. Warto, abyśmy żywili do siebie pozytywne emocje, ponieważ takie same emocje, które żywimy do siebie, przekazujemy innym.
Bo jeśli człowiek składa się głównie z wody, jeśli składają się z niej zwierzęta i rośliny, jeśli nasz świat, nasza planeta, nasze pożywienie ma w sobie tyle wody – a ta woda reaguje na ludzkie emocje, a ludzi są miliardy, to…

Jako jednostki społeczne potrzebujemy być w relacjach z innymi. Pragniemy uwagi, ale sami także powinniśmy poświęcać uwagę innym, zwłaszcza dzieciom. Dzieci mają wyjątkową łatwość w okazywaniu radości i jednocześnie trudniej jest im poradzić sobie ze złością, tym bardziej z obojętnością

A co z posiłkami, które jeszcze do niedawna powszechnym zwyczajem błogosławiono gdy zasiadano do stołu? Ich miejsce zajęły bary szybkiej obsługi, szwedzkie stoły, jedzenie spożywane w biegu lub na stojąco i traktowane zawsze jako coś, co nam się z góry należy – bez podziękowania wszystkim tym, którzy brali udział w jego wytworzeniu. Dawny zwyczaj odmawiania modlitwy przed posiłkiem powoli upadł. Dla naszych przodków nie do pomyślenia było wkładać do swego ciała pożywienie bez pobłogosławienia go. Pamiętam też jak mojej koleżanki babcia (ja nie miałam babci ,zmarły przed moimi narodzinami )gdy na podłogę upadł chleb podnosiła go nabożnie, całowała i czyniła na nim znak krzyża modląc się po cichu . Wtedy wydawało mi się to dziwne i śmieszne, jednak po zapoznaniu się z pracami Masaru Emoto nabrało sensu: być może starsi ludzie posiadali dużo większą intuicję i wiedzę, którą młodsze pokolenie wzgardziło i wyśmiało ?

Dodam jeszcze ze na podstawie eksperymentu emocje mają zdecydowany wpływ na otoczenie! Skoro działają na zwykły ryż ( i to przez minutę dziennie) to jak mogą oddziaływać na ludzi wokół nas! Nie trzeba nawet mówić, wystarczy pomyśleć. NIEWYPOWIEDZIANE UCZUCIA MAJĄ TAKŻE WIELKĄ MOC !!!

Bo właśnie przy okazji eksperymentu pojawiła się bardzo ważna kwestia: odrzucenie lub inaczej niezainteresowanie, pominięcie. Okazuje się, że odrzucenie może wywołać głębsze skutki niż nienawiść. Można to logicznie wytłumaczyć. Osoba, której nie darzymy sympatią, nie jest nam obojętna, bo powoduje u nas pewne odczucia. Chcąc czy nie chcąc emitujemy jakąś energię skierowaną w jej stronę. Okazując komuś złość, okazujemy mu tym samym zainteresowanie.


Zaś całkowite wyalienowanie jest dużo trudniejsze do zniesienia. Każdy potrzebuje uwagi. W przypadku jej braku następuje powolny proces psucia moralnego i co za tym idzie PIENIENIA SIĘ .
Zachęcam do wykonania tego prostego eksperymentu z ryżem w domu. Jeśli zrobicie go wraz ze swoimi dziećmi będzie miał on również i dla nich niezwykły walor edukacyjny.

Dajcie znać jak wam poszło!

A tu opis Agnieszki 1 uczestniczki eksperymentu

Kiedy Pani Kasia powiedziała mi o tym eksperymencie nawet się nie zachwalam żeby spróbować. „Rozmawiałam ze szklankami” kilka razy dziennie kiedy tylko miałam okazje. Obok szklanki do której mówiłam ze ja kocham postawiłam Anioła Stróża. Woda zmienia się już drugiego dnia. W szklance do której mówiłam  nienawidzę cie woda spieniła się i już tak pozostało. Każdego dnia robiła się coraz ciemniejsza i zaczęła pleśnieć. W szklance którą omijałam kilka ziarenek ryżu wypłynęło na powierzchnie jakby chciały zwrócić na siebie uwagę i tak już pozostało. W szklance do której mówiłam kocham cie woda pozostała czysta przez długi czas. Pojawił się jakiś mały osad ale nie spleśniała jak jej „koleżanka”. Ten eksperyment uświadomił mi ile mocy jest w naszych słowach i uczuciach. Jak łatwo jest przekazać ta złą energie na innych. A przecież tak niewiele nas kosztuje żeby okazać szacunek i miłość drugiemu. Polecam ten eksperyment każdemu kto mówi zanim pomyśli, żeby zobaczył jak łatwo jest, żeby ktoś „spleśniał” od naszej nienawiści !

Tu jej zdjęcia z eksperymentu

 

Pokochać Boga to pokochać Siebie.

Gdy po raz pierwszy zrozumiałem, że nie mogę kochać Boga, jeśli nie kocham siebie, byłem zaszokowany.  Zobaczyłem, jak bardzo nie kocham siebie i jak bardzo koncepcyjnie podchodziłem do mojej duchowej przemiany. Bóg był dla mnie Źródłem doświadczenia radości i miłości, które miałem czasami, ale nie pozwoliłem, aby stał się moją rzeczywistością w każdej chwili.

Co było dowodem na to, że nie pozwalałem, aby Bóg stał się moją rzeczywistością? – Doświadczenie lęku, na którym opierałem moją ludzką egzystencję. Z jednej strony był Bóg, którego traktowałem jako pociechę i ostoję, a z drugiej byłem ja ze swoimi ludzkimi zmartwieniami i bólami. Czułem rozdwojenie w swoim umyśle. I wiedziałem, że dopóki nie dokona się we mnie integracja, to nie wyzwolę się z konfliktu.
Zrozumiałem, że nie mogę kochać Boga z daleka lub czasami. Mogę Go kochać tylko tutaj, tylko teraz, w moim indywidualnym doświadczeniu siebie. Jeśli nie kochałem Go w ten sposób, to Go w ogóle nie znałem. A jeśli nie znałem Jego, to nie znałem siebie. Gdzieś wewnątrz siebie czułem przecież, że Bóg był moją Rzeczywistością, moim Źródłem. A wiedziałem to, ponieważ miałem już doświadczenia przebłysków prawdy w swoim umyśle. Miałem świadomość tego, że w chwili połączenia mojego umysłu z Jego umysłem, cały konflikt i poczucie oddzielenia znika. Problem polegał na tym, że doświadczenie to było swego rodzaju transcendencją – wyjściem poza siebie, chwilową ucieczką od konfliktu, a nie jego pełną przemianą. Dopóki doświadczenie Boga było formą ucieczki, poczucie rozdwojenia trwało, a moje iluzje, do których wracałem po tym doświadczeniu, wciąż wydawały się prawdziwe.
Trzeba było więc zrobić jeszcze jeden krok. Trzeba było naprawdę rozpoznać, że złudzenia są złudzeniami, a tylko prawda jest prawdziwa. Dopiero wtedy mogłem sobie uświadomić, że nie ma tak naprawdę od czego uciekać, gdyż konflikt nie jest rzeczywisty. Nie mogłem tego oczywiście zrobić w sposób koncepcyjny. Innymi słowy nie wystarczyło, żebym sobie powiedział, że świat, który widzę, jest iluzją. Doświadczenie było wymagane. Jak więc zaczęło się ono wydarzać w moim umyśle?
Na początku stałem się bardziej czujny. Zacząłem zauważać, kiedy nie jestem w stanie pokoju i radości. Zamiast pogrążać się w tym jeszcze bardziej, uświadamiałem sobie, że to jest właśnie chwila, w której nie kocham siebie, a więc i nie kocham Boga. Bo skoro Bóg jest wszędzie, a ja w danej chwili Go nie doświadczam, to znaczy, że skupiam się na iluzjach. Potrzebuję więc pomocy, aby zobaczyć to inaczej. Potrzebuje naprawy mojego błędnego myślenia i postrzegania. Już samo zauważenie, że potrzebuję naprawy oznaczało, że mój umysł wyrażał na nią gotowość.
Wszystko, co pozornie było ze mną nie w porządku, zamiast dostarczać mi pożywki dla poczucia winy, stawało się dla mnie wezwaniem do przebudzenia. Jeśli więc zauważałem na przykład symptomy chorobowe w moim ciele lub konflikty w moich związkach, to wiedziałem, że jest to jedynie zewnętrzny obraz stanu mojego umysłu i decyzji, jaką podejmuję. Moje ciało i moje związki chciały mi coś powiedzieć. Co takiego? Że nie kocham siebie, a więc i nie kocham Boga. Podejmuję czynną decyzję, aby się bać zamiast kochać. Nikt mi tego nie robi. Ja to robię. Nie pozwalam bowiem, aby w danym momencie Miłość Boga stała się moim doświadczeniem, moją rzeczywistością i zastąpiła moje złudzenia. Całe moje poczucie oddzielenia świadczyło tylko o moim braku miłości.
Naprawa poczucia braku miłości nie mogła być jednak niczym trudnym. Przecież Miłość była dookoła mnie i we mnie. Wystarczyło na chwilę zakwestionować rzeczywistość mojego problemu i otworzyć się na uzdrowienie. Wystarczyło przyjąć Miłość. Okazało się to łatwiejsze niż myślałem. Gdy na przykład kusiło mnie, by czymś się niepokoić lub by denerwować się na kogoś, wystarczyło jedynie przypomnieć sobie, że byłoby to przejawem braku miłości do samego siebie i do Boga. I zamiast brnąć dalej w tym kierunku, zatrzymywałem się i podejmowałem decyzję, by kochać. Nie zawsze udawało mi się to od razu i w tym sensie potrzebowałem praktyki, czy też treningu umysłu. W praktyce tej nie chodziło wcale o to, żebym wiedział, co to znaczy kochać. Gdybym wiedział, to nie potrzebowałbym praktyki. Nie musiałem też wiedzieć, jak się zachować w danej sytuacji. Wystarczyło podjąć decyzję, by kochać. Światło rzeczywistości dokonywało całej reszty pracy za mnie. Ja miałem być tylko otwarty na korektę – na usunięcie złudzenia o braku miłości.

W ten sposób zacząłem pozwalać, aby światło przenikało do tego, co widzę, myślę i czuję. Wiedziałem że stałe doświadczenie pokoju będzie możliwe tylko wtedy, gdy stanę się żywym świadectwem uzdrowienia poprzez ucieleśnienie transcendentnego doświadczenia w codzienności mojego dnia. W przeciwnym razie światło byłoby tylko pustą koncepcją lub co najwyżej jakimś przeszłym wspomnieniem czy przyszłym rezultatem. Potrzebne było pokochanie siebie TERAZ. Zamiast rozdwajać swój umysł poprzez rozszczepianie czasu na chwilę dla mnie i chwilę dla Boga, zrozumiałem, że albo każda chwila jest chwilą Boga, albo jest niczym. W ten sposób zakochałem się w Bogu. Od tej pory każdy pozorny konflikt stawał się okazją do przemiany, a każda nowa chwila szansą na spotkanie z Bogiem, czyli z moją własną Rzeczywistością.

http://www.przemianaumyslu.pl

Kilka sposobów na oczyszczanie z negatywnych energii i brudów

‘ Brudy’ to cząsteczki nisko-wibracyjnej energii, które mają tak małą energię własna , ze prawie nie emitują światła, stąd zazwyczaj ich kolor to odcienie od szarego do czarnego włącznie.
Skąd biorą się te ‘brudy’ ?
Przede wszystkim są wynikiem naszego własnego procesu myślenia i odczuwania emocji, bowiem każda myśl i emocja tworzy na zewnątrz nas wiązkę energii, zwaną ‘myślokształtem ‘ …im więcej w naszych myślach strachu, złości, gniewu, nienawiści , nawet wtedy, gdy myślimy tak o nas samych, tym te myślokształty są ciemniejsze, czyli tym więcej brudów mamy na swoich ciałach aurycznych …….
Takich brudów mamy więcej, gdy ktoś inny myśli o nas z nienawiścią, złością, gniewem …wtedy wiązki myśli i emocji kierowane są do nas automatycznie, nawet bez wiedzy tej osoby , wystarczy, by tylko pomyślała ona o nas ..takie pomyślenie to inaczej nadanie tym myślom kierunku, adresu …
Jako ze te ‘brudy’ są bardzo lepkie, ‘przylepiają’ się tez do naszych aur w miejscach, gdzie dużo jest osób ‘produkujących ‘ te brudy … a wiec supermarketach, kinach, szkołach, w pracy ….
Dlatego tak ważna jest higiena, nie tylko ciała ludzkiego, ale tez pozostałych ciał energetycznych ( ciało ludzkie jest jednym z naszych 7 ciał duchowych, jest przy tym ciałem najgęstszym ), i higiena/kontrola myślenia.
A oto kilka sposobów na oczyszczanie
Solne kąpiele – sól ma bardzo silne działanie oczyszczające zarówno na nasze ciało jak i aurę. Zanurzenie się w ciepłej wodzie z solą morską jest korzystne dla skóry i pomaga usunąć negatywną energię. 1 kg soli morskiej kąpiel około 15 min Kto nie ma cierpliwości do moczenia się w wannie, może wymasować ciało solą pod prysznicem.
Natura – spędzanie czasu na łonie natury harmonizuje i oczyszcza ciało, pole energetyczne oraz uspokaja umysł i emocje. Idź na spacer do lasu, na łąkę, na plażę lub w góry a na pewno poczujesz po nim znacznie lepiej. Aby mieć jak bezpośredni kontakt z naturą możesz zdjąć buty i chodzić boso.
Ale aurę można oczyścić również samemu, z pomocą Boga, lub Jego przedstawiciela w postaci własnego ‘Anioła Stróża ‘ na wiele innych sposobów .
Pierwszy z nich to wyrażona do Nich prośba o oczyszczenie aury , wyrażona przez nas podczas brania prysznica wodnego, zmywającego brud z ciała ludzkiego .
Innym sposobem jest wizualizacja sobie przez nas pryszniców mentalnych , które zmywają w dół brud z naszych ciał.
(Na koniec takiego czyszczenia powinno się jeszcze poprosić Boga o zneutralizowanie tych brudów , aby nie zaszkodziły duszy , wcielonej w Ziemię.
O oczyszczaniu oisałam tutaj
i tutaj
i tutaj
Category: TAROT  Leave a Comment

Codzienny trening asertywności

Cel:  stać się osobą, która bez lęku wyraża swoje zdanie, podejmuje decyzje i realizuje plany. Asertywność warto trenować codziennie, i to w różnych sytuacjach.
Znalezione obrazy dla zapytania jestem asertywna

Ćwiczenie 1. Jak wyrażać odmienne zdanie?

Bez poczucia winy i lęku, że kogoś zranisz. Z pewnością siebie, ale bez okazywania wyższości. Możesz powiedzieć np.:

– Szanuję twój punkt widzenia, ale ja to widzę inaczej.

– Mam inne zdanie w tej sprawie.

– Nie zgadzam się z tym.

– Moje zdanie jest takie:…

– W moim odczuciu…

Ćwiczenie 2. Jak odmawiać?

Stanowczo, krótko, pewnie, bez zbyt długiego tłumaczenia. Możesz powiedzieć np.:

– Przykro mi, ale nie mogę tego zrobić, mam zbyt dużo obowiązków.

– Niestety, nie mogę ci pomóc, mam wiele spraw na głowie.

– W tej sprawie nie potrafię ci pomóc.

– Nie mogę ci pożyczyć pieniędzy, mam w tym miesiącu dużo wydatków.

– Niestety, nie mam czasu, aby to zrobić.

Ćwiczenie 3. Jak wyrażać konstruktywną krytykę?

Niezależnie od tego, czy jesteś osobą krytykowaną czy krytykującą, zwróć uwagę na to, czy krytyka odnosi się do charakteru człowieka, czy jego zachowania. W asertywnej komunikacji lepiej jest odwoływać się do konkretnego zachowania, bez osądzania osoby, oraz nie generalizować.

Zamiast: „jesteś osobą nieodpowiedzialną”, powiedz: „zachowujesz się nieodpowiedzialnie”.

Zamiast: „nigdy nie można na ciebie liczyć”, powiedz: „w tej sprawie nie mogłam na ciebie liczyć”.

Zamiast: „jesteś niesłowny”, powiedz: „powiedziałeś, że to zrobisz, ale nie zrobiłeś”.

Ćwiczenie 4. Jak komunikować niezadowolenie?

Czasami pod wpływem silnych emocji obrażamy drugą osobę i zrzucamy na nią odpowiedzialność. Zapominamy przekazać to, co najważniejsze, czyli jak się czujemy w danej sytuacji. Mówienie o uczuciach to bezpieczny sposób na rozwiązanie wszelkich nieporozumień. Nie atakujesz słownie drugiej osoby, lecz odnosisz się do swoich odczuć.

Możesz powiedzieć np.: „Czuję… (np. złość, smutek), kiedy ty… (np. mówisz do mnie podniesionym tonem, kolejny raz spóźniasz się na spotkanie) i proszę… (np. rozmawiaj ze mną spokojniej, następnym razem bądź na czas).

Uwaga: Nie mów tego z pozycji wyższości. W komunikacji asertywnej pamiętaj zawsze o szacunku do siebie, ale również do drugiej osoby.

Ćwiczenie 5. Co powiedzieć, jeśli ktoś mówi, że zraniły go twoje słowa?

Nie możemy brać odpowiedzialności za uczucia drugiej osoby, ale możemy wyrazić swoją troskę. Możesz powiedzieć np.:

– Przepraszam, moją intencją nie było zranienie ciebie, ale wyrażenie tego, co naprawdę czuję.

– Przykro mi, że tak się czujesz, nie chciałam cię zranić.

Ćwiczenie 6. Jak panować nad swoim głosem?

Głos kobiety asertywnej nie jest piskliwy, ale niski, ześrodkowany. Naucz się oddechu brzusznego. Z każdym wdechem twój brzuch zwiększa swoją objętość, a na wydechu zmniejsza. Możesz również intonować przeciągłe: „oooo” wraz z wydechem i ćwiczyć obniżanie głosu na tyle, na ile jest to dla ciebie możliwe.

Ćwiczenie 7. Jak przyjąć asertywną postawę ciała?

Badania wykazały, że odpowiednia postawa ciała może zwiększyć ilość testosteronu we krwi, co przekłada się na zwiększenie pewności siebie i odwagi. Wystarczy, że twoje plecy będą proste, klatka piersiowa otwarta, a dłonie oparte na biodrach. Przećwicz to teraz, najlepiej przed lustrem. To postawa pewności siebie, która pomoże ci poczuć się pewniej przed ważnym spotkaniem. Jeśli twoje ramiona są napięte, plecy zgarbione, a klatka zapadnięta, twoje ciało wysyła do rozmówcy komunikat: „Jestem uległa”, „Nie potrafię odmawiać”, „Potrzebuję oparcia”, „Nie wierzę w siebie”, „Łatwo się denerwuję”, „Mam teraz stresujący okres w życiu”. W trakcie ważnego spotkania nie trzymaj rąk na biodrach, bo może być to odebrane jako konfrontacja. Tuż przed wejściem na spotkanie zrób głęboki wdech nosem i długi wydech ustami, poczuj, jak twoje ramiona swobodnie opadają w dół. Powtórz to dwa razy.

Ćwiczenie 8. Jak trzymać emocje na wodzy?

Jeśli podczas rozmowy trudno ci powstrzymać wybuch emocji, masz co najmniej dwa konstruktywne wyjścia: przerwać dyskusję, poprosić o odłożenie jej na czas, kiedy napięcie nieco opadnie, lub powiedzieć o swoich odczuciach wprost. Pamiętaj: masz prawo mówić o swoich odczuciach, nie ranisz wówczas drugiej osoby, a jedynie informujesz ją, co się w obecnej chwili z tobą dzieje. Jesteś autentyczna.

Artykuł pochodzi z miesięcznika SENS